przybek.pl/komp

komp | rower |


YOUTUBE FULLSCREEN Zablokować fullscreen na stałe

Używając dwóch ekranów (dualview), aby móc oglądać na jednym film na YouTube w opcji "fullscreen" i pracować jednocześnie na drugim, musiałem uciec się do pewnego prostego zabiegu. Opis tutaj: http://www.kaisersblog.com/2010/03/lock-full-screen-video-with-dual-monitors/

OPERA UNITE Opera Unite - prezentacja

Krótka prezentacja filmowa możliwości technologii Opera Unite.

SILVERLIGHT Vod.onet.pl, czyli jak skomplikować życie sobie i innym

Przypadek onetu. Jest sobie taka strona jak www.vod.onet.pl - Video On Demand. Korzysta ona z technologii firmy Microsoft - SilverLight. I mimo, że ta technologia działa w Operze na stronie tvp.pl itp., a nawet na stronach Microsoftu, to onet.pl uparcie twierdzi, że pod Operą nie będzie działało, bo Microsoft nigdy nie wypuścił wersji SilverLight'a pod Operę.

Użytkownicy przeglądarki Opera, charakteryzują się tym, że nie lubią jak im coś nie działa pod ich ulubioną przeglądarką. Tym bardziej, że technologicznie nie różni się ona aż tak diametralnie od choćby Firefox'a, żeby coś działało pod Fx a pod O już nie. Zatem na brak reakcji ze strony Onetu, użytkownicy Opery odpowiedzili skryptem, który nie dość, że implikuje działanie wtyczki SilverLight w Operze na stronach vod.onet.pl, to dodatkowo wycina wszystkie reklamy z materiałów streamowanych na tej stronie - co na pewno zainteresuje osoby lubiące oglądać seriale na vod.onet.pl.

Skrypt, przez to, że wycina reklamy, naprawia także pośrednio błąd programistów onetu - wyświetlające się w trakcie filmu reklamy (w technologii Flash), powodują wyłączenie się pełnego ekranu. Niestety po zakończeniu emisji reklamy pełny ekran nie jest przywracany. Biorąc zatem pod uwagę, że reklam na cały materiał filmowy, jest minimum dwie, oznacza to, że należy aż dwa razy ruszyć zadek i "nadusić knefel" na myszce, żeby znów cieszyć się filmem na pełnym ekranie.

Do sedna. Skrypt pod Operę, to nic innego jak tzw. skrypt użytkownika. O tym jak zaimplementować taki skrypt, przeczytasz tu: http://operawiki.info/SkryptyUzytkownika.

Treść skryptu - kopiujemy i wklejamy do notatnika, zapisujemy pod dowolną nazwą z rozszerzeniem .js.

Autorem jest maggreg. Źródło skryptu: my.opera.com

Microsoft Windows Dlaczego używam pirata

Firma Microsoft niejednemu już dała się we znaki. Można ją lubić bądź nie, ale jak człowiek dostaje polecenie służbowe przeinstalowania systemu operacyjnego na wielu stanowiskach w firmie, to się nie zastanawia nad kwestią monopolu czy wykorzystywania mieszkanców krajów trzeciego świata. Pełen zapału zabrałem się więc do pracy.

Komputerów do "zrobienia" mam ok. 30. Do każdego z nich mam oczywiście oryginalną płytę Microsoft Windows XP Professional oraz naklejkę na obudowie komputera z kluczem licencyjnym.

Żyjąc w dobie pen-drive'ów, pamięci flash, przenośnych dysków >1TB itp. nawet nie wpadło mi do głowy branie ze sobą wszystkich 30 płyt CD z systemem Windows. Wziąłem zatem 3 sztuki (mimo braku podzielnej uwagi instalowanie trzech Windowsów jednocześnie jestem jeszcze w stanie ogarnąć). Usuwanie partycji, tworzenie nowych, instalowanie systemu, wpisanie klucza licencyjnego... wszystko przebiega pięknie, ładnie do pierwszego uruchomienia się Windowsa.

Na dzień dobry wyskoczył ekran o konieczności aktywacji systemu i od razu system się... zawiesił! Po restarcie i wpisaniu hasła użytkownika:

No, ale co tam, przecież mam oryginalny system przed sobą - moja firma jest uczciwa, zatem nie powinno być problemów z przebiegiem tej aktywacji. Kolejny ekran, którt się pokazał:

Zaznaczam od razu, że naciskanie przycisku "Aktywuj później" nie przynosi spodziewanej ulgi - Windows znów pokazuje ekran logowania, a po wpisaniu hasła znów widzimy informację o konieczności aktywowania systemu.

Jako, że na płycie z systemem Windows XP nie ma sterowników do wbudowanych w te komputery kart sieciowych, nie mają one jeszcze połączenia z Internetem - zresztą teoretycznie mogłyby przecież działać jedynie w sieci lokalnej bez wyjścia na świat. Ale na szczęście wielka światowa korporacja z Redmond to przewidziała - dano mi możliwość aktywowania przez telefon.

Pierwsza moja obawa: czy oni myślą, że ja będę 30 razy do nich dzwonił żeby aktywować system? A co gdybym miał 1000 komputerów do "zrobienia"? No, ale nic to. Szef kazał, to robię swoje. Łapię za telefon i dzwonię... pierwszy numer - bezpłatny 0-800... i informacja "Ten numer nie jest dostępny w Twojej strefie". No i firma, która już zapłaciła za system Windows, będzie musiała niestety ponieść dodatkowe koszty związane z eksploatacją systemu, gdyż drugi numer jest płatny. Dzwonię.

Po serii informacji puszczanych z automatu, naciśnięciu z 10 gwiazdek (*) i pięciu krzyżyków (#) rozmawiam z konsultantką, która oczywiście prosi mnie o "następujący identyfikator instalacji". Mówię, że nie ma tu żadnego identyfikatora (patrz powyższe zdjęcie), nic się nie wyświetliło. Przyznałem się od razu, że używam jednej płyty do instalowania systemu na wielu stanowiskach, no ale przecież na każdej płycie jest to samo, a istotny jest jedynie klucz licencyjny z naklejki. Ale nie! Pani stwierdziła, że:

Pański sposób instalowania systemu Microsoft Windows jest niezgodny z licencją. Musi Pan instalować system z nośnika, który został dołączony do danego komputera

Niestety, nie wytrzymałem tego nerwowo i nie zdążyłem pani zapytać w jaki sposób mam powiązać nieopisane płyty CD z komputerami.

Oczywiście, że istnieją licencje serwerowe, że można mieć system na ghost'cie itd itd., ale dlaczego zwykły uczciwy zjadacz chleba musi przechodzić taką gehennę podczas prostej operacji instalacji systemu!? Dlaczego ten system aktywacji jest tak prymitywny? Czemu on w ogóle ma służyć? Bo pierwszą moją myślą, po telefonie do helpdesku Microsoftu było: "skąd by tu zassać pirata, zapuścić go na wielu komputerach i móc się obijać w pracy mając robotę skończoną przed czasem?".

Nie dość, że mając oryginalny system operacyjny firmy Microsoft, za który zostały zapłacone pieniądze, muszę walczyć z naklejkami licencyjnymi, które sprzedawcy komputerów zawsze nakleją w takim miejscu, żeby człowiek musiał się wczołgiwać pod biurko, do tego wielkość czcionki jaką nadrukowano ten zasrany klucz licencyjny jest wręcz mikroskopijna, to jeszcze muszę się bawić w segregowanie płyt CD i dopasowywanie ich do konkretnych stacji roboczych. Mając 30 nieopisanych płyt (Microsoft jakoś nie wpadł na to, żeby na płycie nadrukować numerek odpowiadający numerkowi naklejki na obudowie komputera) i 30 stacji roboczych zmieszczę się w 465 instalacjach...

Jako ciekawostkę Wam powiem, bo pewnie niewielu z Was wie, że po zmianie płyty głównej Wasz oryginalny klucz licecyjny Windows przestanie działać, bowiem prawdopodobnie to właśnie płyta główna jest jednym z ważniejszych podziespołów, na bazie którego tworzony jest identyfikator komputera. Mówię, prawdopodobnie, bo jak dowiadujemy się z FAQ Microsoftu:

Pyt. 130: Jakie podzespoły komputera są wykorzystywane do tworzenia identyfikatora sprzętu?
Odp.: Ze względów bezpieczeństwa Microsoft nie udostępnia informacji o podzespołach komputera wykorzystywanych do tworzenia identyfikatora sprzętu.
Youtube player Samostartujące playery YT: STOP!

Wkurza Cię jak otwierasz sobie kilka(naście) filmików Youtube na nowych kartach i każdy z nich startuje w tle, wydając przy tym kakofoniczne dźwięki? Jest na to sposób - nie pozwoli na autostart filmu, ale pozwoli mu się ładować w tle! Opera daje możliwość tworzenia i korzystania z czegoś co się zowie: skrypty użytkownika.

Aby móc korzystać ze skryptów należy:

  • posiadać Operę w wersji co najmniej 8.00.
  • utworzyć w dowolnym miejscu na dysku nowy folder, w którym będą przetrzymywane skrypty, jako pliki w formacie .js (proponuję założyć w C:/Program Files/Opera katalog "skrypty")
  • w Operze otwieramy: Preferencje > Zaawansowane > Zawartość > Opcje JavaScript; w polu Moje pliki wybieramy nasz folder ze skryptami
  • Od tej pory Opera będzie automatycznie wykorzystywać skrypty, które znajdą się we wskazanym przez Ciebie folderze.

    Stwórzmy teraz plik ze skryptem do blokowania autostartu filmików na Youtube. W katalogu ze skryptami zakładamy nowy plik tekstowy, którego nazwę zmieniamy na dowolną z rozszerzeniem .js (np. Youtube_Auto-Pause.js). Edytujemy plik i wklejamy doń:

    Istnieją również inne warianty tego skryptu - np. blokowanie autostartu filmików + blokowanie reklam w filmikach + ustawianie jakości na HD. Szukaj ich tu

    Gotowe skrypty znajdziesz np. tu.

    Youtube Opera: gdzie zniknął + z Youtube?

    Firma Google - właściciel Youtube - nie po raz pierwszy utrudnia życie użytkownikom konkurencyjnych dla Chrome'a przeglądarek internetowych. To takie "promowanie przez utrudnianie".

    No ale do sedna. Jeśli po wejściu na Youtube stwierdzasz w swojej Operze brak plusika, służącego do dodawania filmów do listy podręcznej (quicklist) spróbuj tego:

  • W katalogu gdzie zainstalowana jest Opera znajdź katalog Styles - dla Windowsa XP będzie to najpewniej: C:\Program Files\Opera\styles\. Wewnątrz katalogu załóż plik .txt i zmień mu nazwę na: user.css.
  • Teraz wystarczy wkleić do owego pliku taką zawartość:

    Aby sprawdzić czy Opera korzysta z pliku user.css wklej do paska adresu w Operze:

  • opera:config#UserPrefs|LocalCSSFile
  • i sprawdź czy ustawiona wartość to:
    Local CSS File: "C:\Program Files\Opera\styles\user.css"

    Zrestartuj Operę i ciesz się plusikiem na Youtube.

    Opera Browser Jak skutecznie blokować reklamy w Operze

    Szukamy sobie pliczku lub zakładamy takowy (nowy plik txt i zmieniamy mu rozszerzenie na .ini):

  • C:\Documents and Settings\%username%\Dane aplikacji\Opera\Opera\urlfilter.ini
  • w Linuksie: /home/user/.opera/urlfilter.ini
  • Edytujemy jego zawartość i wklejamy to co poniżej - moja propozycja:

    Od tej pory Opera będzie blokowała wszystkie powyższe wystąpienia w adresach www, w tym także elementy osadzone na stronach, wyskakujące, otwierające się w nowych oknach itp. pochodzące z powyższych adresów.

    Przydasie:
  • PDF Creator
  • Remove WGA
  • WGA - how to
  • FileFormatConverters